Studia bez przyjaciół z Polski?

Halo halo?! Niestety nie tak wyobrażałam sobie prowadzenie bloga.. Za to zaglądam tu za każdym razem, jak tylko ktoś napisze jakiś komentarz i staram się zawsze odpowiedzieć najszybciej jak się da. Są tu jacyś tegoroczni maturzyści? Trzymam za Was mocno kciuki i służę pomocą jeżeli macie pytania!

Nowy post o trochę innym charakterze, luźniejsza tematyka. Boicie się wyjechać na studia za granicę, ponieważ zostawicie za sobą całą waszą paczkę przyjaciół? Nie chcecie zostać sami, lubicie życie towarzyskie? Nie podejmujcie tak ważnej decyzji życiowej patrząc na innych. Jeżeli ktoś jest waszym prawdziwym przyjacielem będziecie mieć cały czas kontakt i siebie odwiedzać. Jak zorganizować sobie czas na początku waszego pobytu, nie mając jeszcze możliwości nawiązania nowych znajomości? Oto kilka propozycji ode mnie ;)


Spacer wokół jeziora. Jeżeli w waszym niemieckim mieście jest niedaleko jezioro, koniecznie wybierz się na przechadzkę! Musisz jechać kawałek dalej np. pociągiem? Jeszcze lepiej! Zabierz swoją ulubioną książkę, przekąski na piknik i wyrusz na jednodniową wycieczkę ;)
W mniej pogodny dzień pozwiedzaj miasto. Warto rozeznać się także w komunikacji miejskiej zanim zacznie się studia.
Kiedy odwiedzą Cię twoi przyjaciele, musisz wiedzieć gdzie warto coś zjeść albo się napić. Poszukaj na trip advisorze jakieś miejsce i sam się przekonaj jak tam jest. Ja osobiście proponuję restauracje w formie bufetu "All you can eat", na pewno spodoba się waszym znajomym.
Weihnachtsmarkt! Jeżeli boicie się nawiązać kontaktu z kolegą z ławki obok na studiach, zwyczajnie zagadaj czy nie chciałby pójść na grzane wino niedaleko uczelni. Na pewno się zgodzi ;)
Wracając z uczelni, zajdź do pobliskiej knajpki/baru. Zapewniam, że będą mieć dla studentów twojej uczelni jakieś rabaty!


PS. Nie bójcie się chodzić samemu. Sama byłam w Polsce przyzwyczajona, że na miasto wychodzi się tylko ze znajomymi. Berlin to miasto singli, można spotkać wiele osób którzy samotnie chodzą na siłownie, czytają książkę, jadą na rowerze czy jedzą lunch. Póki nie nawiążecie pierwszych znajomości, skorzystajcie z tego, że jesteście w nowym miejscu. Poczujcie się jak turysta.

Mój pierwszy semestr #ersti

Witajcie, po ponad rocznej przerwie... wstyd mi, że jak zwykle wielkie plany prowadzenia bloga uległy w gruzach. Jak byłam mała uwielbiałam nowe pamiętniki. Zapisywałam może ze dwie/trzy strony zapomniałam o nim przez długi czas, a jak znowu naszła mnie ochota chciałam kolejny, ładniejszy, niezapisany. Też tak mieliście? Na szczęście, nowego bloga nie mam zamiaru zakładać, zostaję tutaj! 😇

Dzisiaj chciałabym opowiedzieć Wam jak wyglądał mój pierwszy semestr, jakie miałam przedmioty, czy było mi trudno się zaklimatyzować.
W tytule znajduje się słowo #ersti co oznacza w skrócie i języku potocznym "Erstsemester" - osobę, która jest na pierwszym roku i pierwszym semestrze studiów. Coś na wzór amerykańskiego "freshment" -  świeżaczka.
Powyżej znajdują się informacje o moim kierunku (czy jest objęty NC, kiedy zaczyna się semestr, jaki rodzaj tytułu otrzymuję po skończeniu studiów, ile trwają i czy potrzebne są praktyki zanim się na nie zgłoszę). Przyznam szczerze, że moja uczelnia posiada jedną z najbardziej przejrzystych i przyjaznych użytkownikowi stron. Kiedy szukałam informacji na stronach internetowych innych uczelni, także poza Berlinem, nie mogłam niekiedy się odnaleźć.

Chciałabym wam również pokazać w formie listy, jakie przedmioty czekały mnie w pierwszym semestrze: matematyka, angielski zawodowy i 4 przedmioty, które były "podstawami" na wdrożenie się w cykl studiów (podstawy geodezji, podstawy kartografii, podstawy GIS, podstawy pracy naukowej). Uważam, że to świetny pomysł poświęcić pierwszy semestr na stopniowe poznawanie materiału. Miało to też drugą funkcję: pod koniec pierwszego semestru musiałam wybrać specjalizację: geodezję, kartografię lub GIS. Dlatego stworzono też 3 przedmioty, które zawierają mniej więcej to czym będziemy się zajmować po wyborze specjalizacji. Pozwoliło to na zastanowienie się dobrze, w którym kierunku chcemy podążać! Wielki plus za to.
Tak przedstawiał się mój plan zajęć, ale tylko z pozoru. Ułożyłam go sobie sama, zapisując się na konkretne zajęcia i dopasowując do własnego dnia. Mnie odpowiadał taki plan z racji, że matematyka w poniedziałki była dopiero na 12.30 wiec mogłam w Polsce zostawać dłużej do poniedziałku i rano pociągiem spokojnie zdążyć na zajęcia. Również piątek miał być krótki, na zdjęciu widać, że miałam zajęcia od 8 do 14 z języka zawodowego, w rzeczywistości był on od 8.30 do 11.45. To również warto zaznaczyć: bardzo często bywa tak, że plan który sobie ułożymy różni się od tego rzeczywistego, ale tylko na korzyść ucznia, zajęcia bywają o wiele krótsze, nigdy dłuższe.

Na mojej uczelni ćwiczenia przeważnie mają cykl 2 tygodniowy, dlatego wszędzie gdzie napisane jest "14-tgl" oznacza że w jednym tygodniu są te ćwiczenia, a w kolejny nie ma. Tu również muszę przyznać, że jeżeli chciałoby się mieć wgląd na kursy ich godziny z kim i w jakiej sali - moja uczelnia bije inne na głowę. Każdy może wejść na stronę, obejrzeć przykładowe plany dla każdego semestru i kierunku. Jak szukałam studiów, większość uczelni udostępnia takie informacje jak już jest się studentem i dostanie login oraz hasło do systemu.

Jeżeli ktoś byłby zainteresowany zobaczyć jak wyglądają plany na innych kierunkach, zapraszam! (https://sv.beuth-hochschule.de/stundenplaene/VInfoOnline/VInfoOnlineIntern.aspx)

Ostatnie co chciałam Wam dzisiaj opowiedzieć to jak się zaklimatyzowałam. Szczerze mówiąc, bałam się jak traktuje się obcokrajowców. Prawda jest taka, że normalnie! Koledzy i koleżanki pytają się mnie często czy mam jakieś zadanie, czy mogę im wytłumaczyć. Nie odstaje w tyle, nikt też nie traktuje mnie z dystansem. Bałam się, że nie będę brana na poważnie, że ludzie pomyślą, że pewnie nic nie rozumiem. Ale zostałam miło przyjęta, pierwsze znajomości zawarłam podczas pracy grupowej na języku angielskim. A obecnie mam dwie bardzo dobre koleżanki, na które mogę polegać i mam z kim spędzić okienka i robić wspólnie projekty!

Dajcie znać jak wam się podoba post i o czym chcielibyście kolejny raz poczytać. Mam propozycję, żeby były to egzaminy: jak wyglądają, poziom trudności, pomoce, rady jak ułatwić zdanie egzaminu na niemieckiej uczelni (jest parę trików 😈). Pa!!

Orientierungstage - czyli pierwsze dni uczelnianej codziennosci

Cześć wszystkim, trochę mnie nie było, widziałam też, że oglądalność pierwszego posta wynosiła 100 wyświetleń (zważając na to, że nie udostępniałam nikomu linka, całkiem niezły wynik). Zrobiłam sobie dosyć sporą przerwę, teraz jest tzw. Klausurzeit (okres 2-3 tygodni gdzie odbywają się sesje), także przygotowuję się pełną parą. Na pewno pojawi się również na ten temat post.

Dzisiaj chciałam opisać wam jak wygladają pierwsze dni na uczelni. U mnie Orientierungstag trwał jeden dzień, ale wiem też, że na niektórych uczelniach jak w Marburgu czy Frankfurcie nad Odra, okres w którym odbywa się integracja studentów pierwszego roku, trwa nawet i tydzień (czasami również z kilkudniowym wyjazdem integracyjnym). Na rozpoczęcie ubrałam sie w białą koszulę i czarny sweterek, normalny outfit gdy ma się rozpoczęcie roku szkolnego/studenckiego. Ku mojemu zdziwieniu na ponad 300 osób byłam JEDYNĄ, która ubrała się elegancko na takie wydarzenie. Wszyscy ubrani byli casual - jeansy, bluzy, buty sportowe. Poczułam się jak obca, która już i tak teoretycznie byłam. Znajomi jak im opowiedziałam, powiedzieli, że nie powinnam się czuć obco. Może i byłam jedyną, która się tak ubrała, ale za to ubrałam sie stosownie do sytuacji. Na sesję, pamiętałam już, żeby nie zakładać białej koszuli, tylko jakiś bardziej elegancki sweterek, aby aż tak nie obiegać od reszty, ale zachować pewne tradycje.

Sala na rozpoczęcie była dosyć duża, miało tam miejsce przywitanie studentów pierwszego roku z całego mojego wydziału. Na każdym z siedzeń znajdowała się torba z upominkami: teczka uczelni, długopisy, pendrive, mapa dzielnicy, cukierki, poradniki zwiazane z uczelnia i życiem studenckim. Uważam to za bardzo miły gest, raczej nie spotykany na polskich uczelniach. Usiadłam w jednym z pierwszych rzędów, nie znając praktycznie nikogo. Zostaliśmy oficjalnie przywitani przez dziekana i profesorów, krótkie wprowadzenie. Po oficjalnej cześci dla wszystkich wydziałów, znajdowało się bardziej kameralne spotkanie poszczególnych kierunków. Tam dostaliśmy informacje jak zapisać sie na poszczególne kursy, dostaliśmy również plan uczelni oraz zdjęcia profesorów i ich nazwiska. Zostaliśmy dobrze poinformowani o wszystkim co nas czeka w najblizszym semestrze.
Po całym wydarzeniu poszłam szybko do biblioteki wypożyczyć wszelkie niezbędne pomoce naukowe, jakie były zapisane w tzw. Modulhandbuch (jest w nim opisany każdy kurs jaki znajduje się na moim kierunku, szczegółowo opisane wymagania oraz materiał jaki zostanie przerobiony).

Kilka dni później można było już rozpocząć procedurę która nazywa się belegen, czyli zapisywanie się w systemie na poszczególne kursy, układając sobie w ten sposób plan na aktualny semestr. Było z tym trochę stresu, ponieważ liczba miejsc jest ograniczona, a ja kilka dni wcześniej ułożyłam sobie 'plan idealny', którego nie chciałam za wszelką cenę zmieniać. Ja osobiście poradziłam sobie ze wszystkim sama, ale organizowane były również specjalne zajęcia, jak się zapisywać na kurs i jak wszystko przebiega krok po kroku. Uważam to za bardzo udaną inicjatywę, pomocy dla zagubionych 'świeżych' studentów nigdy za wiele.

Jak podobała wam się moja relacja, czy jest temat który chcielibyście abym poruszyła przede wszystkim? dajcie znać koniecznie, bo to wszystko jest przede wszystkim dla was. W kolejnym poście opiszę swój plan z tego semestru, wykładowców jakie zasady panowały w trakcie zajęć. Pozdrowionka!

Achtung, fertig... Los geht's!!! - pierwszy wpis

Cześć wszystkim!
Mam na imię Klaudia i od października zaczęłam studia na kierunku geodezja na Beuth Hochschule w Berlinie. Doświadczenie dla mnie zupełnie nowe, czym bardzo chciałabym się z wami podzielić. Do założenia bloga zmotywowały mnie dwie rzeczy: blog studentki medycyny, która w ciekawy sposób opisuje swoja codzienność i zainspirowała mnie poprowadzenia własnego bloga. Drugą rzeczą jaka mnie do tego podkusiła to brak jakichkolwiek blogów typowo o studiach w Niemczech, a jestem przekonana, że nie jedna osoba chciałaby usłyszeć bardziej szczegółowych relacji, a nie tylko pojedynczych postów na forach (tylko na takie natrafiłam w sieci).
Specjalistką od pisania także nie jestem, ale mam nadzieję, że zainteresuje was moja inicjatywa i stanie się to miejsce do którego będziecie chcieli wracać i właśnie mój blog stanie się zakładką na waszych przeglądarkach ;)
Moje plany na prowadzenie bloga są proste: opisywanie doświadczeń ze studiów, przygotowań i jak to wszystko wygląda. Na dniach postaram się opisać swoje pierwsze dni na uczelni tzw. Orientierungstage.